Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę

Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę

Grupa 15

Nie jesteś zalogowany.


#1 2007-03-22 12:56:15

iwonka
Moderator
Zarejestrowany: 2007-03-02
Posty: 1026

Swoje miejsce :)

Tak tu pusto - czyżby nikt nie pamiętał ostatniej pielgrzymki... wink ja pamiętam doskonale... Na Jasną Górę szłam po raz czwarty... czas pielgrzymki opisałam w świadectwie http://poznan15.info/index.php?art=62 więc nie będę się powtarzać... ale to, co chciałam napisać - jednym zdaniem: ZNALAZŁAM SWOJE MIEJSCE icon_smile Dzięki!!! icon_smile


"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy;
ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy..."

Offline

 

#2 2007-03-22 21:31:53

Agatek
uzależniony Piętnastkowiec :)
Zarejestrowany: 2007-03-11
Posty: 152

Re: Swoje miejsce :)

To i ja się tu odezwę:) Dla mnie to była premiera, ale przeżycie było niesamowite! Zaskoczyło mnie wiele sytuacji: życzliwość ludzi, którzy przyjmowali nas do swoich domów, wystawiali przed domy wiadra kompotu i hektolitry "świętego paliwa", jedność w grupie pomimo różnic (wiekowych i innych), wielka radość po pokonaniu kolejnego etapu, który wydawał mi się ostatni (bo myślałam, że dalej nie dam już rady) no i to, że jednak dotarłam do celu:) Duża w tym zasługa osób życzliwych, które pomogły w trudnych chwilach i udzielały cennych rad (te osoby na pewno wiedzą, że to o nich- szczególnie jedna- ta która mnie w to wciągnęła;) I jeszcze to, co też jest bardzo ważne- nadal mam kontakt bezpośredni z częścią pielgrzymów z piętnastki, no i pośredni przez stronkę i forum:) A często zdarza się, że nowe znajomości z jakichś wyjazdów nie wytrzymują próby czasu i wszystko się rozmywa. Cieszę się, że byłam z Wami- drodzy piętnastkowicze i mam nadzieję, że to był pierwszy, ale nie ostatni raz:)


" Każda rura przycięta na wymiar okazuje się za krótka...icon_smile"

Offline

 

#3 2007-03-23 17:17:24

Asia Harcerka
Ziomal :D
Od: Skoki
Zarejestrowany: 2007-03-02
Posty: 795

Re: Swoje miejsce :)

to teraz czas na mnie.icon_smile pielgrzymka 2006 nie była moją pierwszą wędrówką do Matki, a mimo to pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo, ponieważ była to pielgrzymka w wielu aspektach przełomowa. Przede wszystkim dlatego, że szłam po raz pierwszy w służbach (i to od razu we wszystkich dla mnie możliwych, bo co sie będę rozdrabniać icon_jezyk ) poza tym czternastego lipca, był kolejny przełom życiowy ponieważ idąc do Matki przy okazji weszłam w pełnoletniość, icon_jezyk ale najważniejszym przełomem dla mnie było zażegnanie pewnego konfliktu z poprzednich lat pielgrzymki... icon_radoscicon_radoscicon_radosc a za niepowtarzalne wspomnienia i tworzenie tego magicznego klimatu wszystkim baardzo dziękuję. Dobrze że jesteście icon_smile do zobaczenia już niedługo icon_smile


"czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź"

Offline

 

#4 2007-05-10 08:08:29

Zwierzak
Zaawansowany
Zarejestrowany: 2007-03-22
Posty: 36

Re: Swoje miejsce :)

Tak krótko i na temat, to było miło, ale się skończyło... Pamiętam!!! A to jest najważniejsze!!! Pamiętam wszystkie 6 pielgrzymek w 15, mało smutków i większość radości... Pamiętam pierwsze kroki wogóle w pielgrzymce, w porządkowych, w drogówce (pamiętam spojrzenie i obawy pewnego Pana M, gdy to mi wręczał kamizelkę i lizaka...)!!! Pamiętam wkońcu Was (niestety nie wszystkich, gdyż biegając przed lub za grupą trudno jest poznać wsystkich nowicjuszy, więc to raczej Wy mnie znacie i lepiej pamiętacie), dzięki którym jest 15, bo MY nią jesteśmy!!! Pamiętam chwile lepsze i tegorsze, ale wtedy był zawsze ktoś, kto pocieszył, podniósł na duchu!!!
Ja pamiętam i Wy też pamiętajcie!!!


"... może życie nie jest czymś największym, ale nie ma nic większego nad życie...!!!"

Offline

 

#5 2007-07-25 21:08:05

Karolina
Szyszunia vel Szycha :D
Od: Poznań
Zarejestrowany: 2007-03-13
Posty: 1015
Serwis

Re: Swoje miejsce :)

Jak na razie nie mogę poszczycić się dużą ilością pielgrzymowania do Matki Boskiej tak jak inni (pielgrzymowałam w tym roku po raz 3). Ale wszystkie wędrówki pozostają w mej pamięci. Najbardziej utkwiła mi pierwsza moja pielgrzymka. Dlaczego??? Sama nie wiem.... Może znajdzie się jakieś wytłumaczenie.
Pamiętam jaka byłam wystraszona całego tego pielgrzymowania. W ogóle tyle kilometrów (bałam się czy dam radę, czy dojdę) i żadnej znajomej twarzyczki (no oprócz księdza Tomka i kuzyna), no i co tu z noclegami?? (bo przecież gdzieś trzeba spać). Ale po pierwszych paru godzinach pielgrzymowania strach powoli zanikał, a rodziła się ciekawość co będzie dalej. Poznałam wiele wspaniałych osób z którymi nadal utrzymuje przyjazne stosunki (oby tak dalej) oraz zaskoczyła mnie otwartość ludzi przyjmujących pielgrzymów pod swój dach na nocleg. Nigdy nie sądziłam, że są oni tacy mili i pomocni w stosunku do nas-pielgrzymów. Kiedy co roku ich odwiedzam (a staram się nie tylko podczas pielgrzymki, choć nie zawsze to się udaje L) to sama sobie się dziwie, że nie mogą się doczekać kiedy ugoszczą nas pod swoim dachem, pomimo nie kiedy wielu trudności.
W ogóle w moim otoczeniu panuje przekonanie, że ludzie na pielgrzymce cały czas pogrążeni są w modlitwie i skupieniu, i że nie ma miejsca na wygłupy (z tego co się przekonałam to na jedno i drugie zawsze znajdzie się czas J). W sumie z tego powodu i jeszcze paru innych trudno było mi podjąć decyzję o wybraniu się na pieszą pielgrzymka na Jasną Górę. Jednak z małą pomocą księdza Tomka postanowiłam przełamać lody i wybrać się (kto nie spróbuje ten nie wiem co traci) i spróbowałam. I tak już chodzę od trzech lat. Czy żałuję???? Ależ skąd...
Teraz nie wyobrażam sobie roku bez pielgrzymowania do naszej kochanej Matuli. Za pierwszym razem byłam mile zaskoczona całą tą pielgrzymką. Nie sądziłam, że podczas niej jest coś takiego jak chrzest (do dziś pamiętam smak słynnej miksturki J), i że rozgrywane są mecze piłki nożnej pomiędzy grupami (nie pamiętam wyniku, ale wtedy piętnastka wygrała z dwójeczką).
Z roku na roku skład grupy się zmienia (jedni-nowi przychodzą, drudzy odchodzą), ale atmosfera panująca podczas wspólnego pielgrzymowania jest bez zmienna. W moim odczuciu człowiek po dziesięciu dniach wraca do domu inny, odmieniony. Tak jest w moim przypadku. Może w Waszym jest tak samo....??? Trzeba tylko pamiętać, że nie można porównywać do siebie pielgrzymek, bo każda jest inna, wyjątkowa....


"To nie my przychodzimy na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się znaczy tyle, co dostać cały świat w prezencie"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson